foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
Szalony budzik - postrach każdego ucznia :-D

 

Baginiecka Szkoła


       Na początku lat 1990., po przemianie ustrojowej w Czechosłowacji, budynek starej polskiej szkoły na Bagińcu został zakupiony przez osiadłego w Bazylei Dr. Jana Pyszkę na nazwisko rodziców zamieszkałych w Oldrzychowicach.

       Dr Pyszko zainwestował znaczną sumę w naprawę dachu, wnętrz i w wyposażenie kuchni. Budynek wynajął bratankowi i ten wraz z kolegą udziałowcem otworzył w nim górską restaurację. Po dwu latach niedotrzymywania umów Dr Pyszko odjął im prawa używania i w r. 1994 wydzierżawił Szkołę na Bagińcu Macierzy Szkolnej.

       Warunkiem dzierżawy było wykorzystanie obiektu na zieloną szkołę, pobyty wakacyjne letnie i zimowe dla naszej młodzieży oraz jako ośrodek rekreacyjno-szkoleniowy dla macierzowców.

       Było mnóstwo do zrobienia, aby sprostać wymogom umowy dzierżawnej i szczególnie podstawowym warunkom higieny i bezpieczeństwa. Przystosowano i wyposażono pokoje gościnne, kuchnię, dokonano wielu napraw np. schodów, zrekonstruowano elektryczność, wybudowano piec z centralnym ogrzewaniem, uporządkowano teren wokół Szkoły. Odtąd przez niemal dziesięć lat (do 2003) ośrodek ten dobrze się przysłużył Macierzy, wykazał jak bardzo jest potrzebny młodzieży, macierzowcom i ich gościom. Dzięki swym gospodarzom i ich trudowi ośrodek zdołał zarabiać na swoje utrzymanie, na węgiel opałowy, na opłaty za elektryczność i nieprzerwane remonty.

       Kolejną wielką inwestycją było – dzięki pomocy finansowej Stowarzyszenia Wspólnota Polska w Warszawie i naszych rodzimych sponsorów – wybudowanie w roku 2001 trójkomorowego szamba z filtrem ziemnym. Firma w ramach sponsoringu wykonała również drenaż mokradeł obok Szkoły. Zrekonstruowaliśmy sanitariaty, dopływ wody ze źródła oraz pomieszczenia do magazynowania węgla i koksu.

        W roku 1998 Dr Jan Pyszko zdecydował się podarować Szkołę Macierzy – formalnie jej Zarządowi Głównemu – z tym, że 20 procent tytułu własności wolał sobie zatrzymać, aby mieć nadal wpływ na decyzje ZG. Nie chciał, by Szkołę spotkało cokolwiek podobnego do losu niektórych obiektów w naszych organizacjach. Niepełna własność obiektu w rękach Macierzy stwarzała jednak trudności w ubieganiu się o inwestycje na jej gruntowną rewaloryzację.

       W 2000 r. Dr Pyszko zdecydował się zatem na pełną darowiznę Szkoły na Bagińcu na rzecz Macierzy. Wtedy jednak nasze zabiegi w Stowarzyszeniu Wspólnota Polska o zainwestowanie w rewaloryzację a właściwie już ratowanie budynku nie spotkały się z powodzeniem. Wkrótce potem zleciliśmy ekspertyzę drewnianego budulca budynku. Wykazała ona, że mniej kosztowne byłoby odtworzenie go od nowa.

       Podczas gdy zima 2006 nadwerężyła konstrukcję budynku i doprowadziła do zamknięcia dotychczasowej działalności placówki, pojawiła się koncepcja połączenia rekonstrukcji budynku z modernizacją i spełnieniem nawet najwyższych wymagań stawianych obiektom rekreacyjno-edukacyjnym, np. liczącym się z potrzebami osób niepełnosprawnych. Zadanie to zleciliśmy firmie opracowującej projekty do UE. Jednak pierwszy wniosek do UE został odrzucony, a to z powodu popełnienia pewnych nieścisłości przez firmę. Przez to przepadła znaczna suma, którą wpłaciliśmy firmie projektowej, i której nie da się z powodzeniem wyprocesować.

       Mimo to projekt mamy i zaczęliśmy przygotowywać powtórny wniosek do UE. Wtedy stanęliśmy przed kolejną poważną przeszkodą. Wynikła ona stąd, że Dr Pyszko był właścicielem dość dużego areału także obok Szkoły. Na użytkowanie wszystkich tych gruntów, łącznie ze służebnością (věcné břemeno) mieliśmy wyłączne prawa dzierżawne, potwierdzone notarialnie i podpisane przez Dr. Pyszkę. Nowe założenia dla mającego powstać obiektu przewidują doposażenie go o parking, boisko, plac zabaw dla dzieci i ewentualnie amfiteatr. Poprosiliśmy Dr. Pyszkę o dalszą darowiznę lub sprzedanie odpowiedniej powierzchni gruntu, i zgodził się on na darowiznę. Po pewnym czasie przekonał nas przez notariusza, że ponieważ z planów nie wynikają dokładne dane o wymiarach gruntów pod zabudowę, lepiej będzie spisać umowę o zapożyczeniu potrzebnych gruntów, po zabudowaniu przeprowadzić nowe pomiary i dopiero wtedy spisać umowę o darowiźnie, jak też sporządzić zapis w urzędzie katastralnym. Do tego konieczne było – potrzebne do projektu – pozwolenie terytorialne i następnie pozwolenie na budowę. Trzy dni przed uzyskaniem tych ostatnich dosięgła Dr. Pyszkę (18 października 2009) tragiczna śmierć. Skutkiem braku jego podpisu pod umową o zapożyczeniu wszystkie poprzednie uzgodnienia straciły ważność.

       Odtąd staliśmy się zależni od dobrej woli spadkobierców Dr. Pyszki – córki zamieszkałej w Bazylei i siostrzeńca w Oldrzychowicach – oraz od trybu prac nad kwestiami spadkowymi i dwujęzycznych kontaktów pomiędzy kancelariami notarialnymi w Szwajcarii i Republice Czeskiej. Od przeszło dwu lat sprawa się wlecze i końca jej nie widać.

       Ostatnie osiem lat wypełniło nam pilnowanie obiektu, utrzymywanie go w możliwie przyzwoitym stanie, koszenie trawy na całym areale, a także odśnieżanie i zrzucanie śniegu z dachu budynku, w potrzebie z przywołanymi strażakami.

       Tak podsumowalibyśmy siedemnaście lat rozporządzania Szkołą na Bagińcu przez ZG Macierzy – od pierwotnej dzierżawy i dziewięciu lat funkcjonowania jako placówka, do sytuacji obecnej, wypełnionej staraniami o to, by ta jedyna własność Macierzy Szkolnej w RC powróciła jako placówka, a to w piękniejszym architektonicznym wcieleniu, na swoje miejsce na mapie Zaolzia. Nie tracimy nadziei, że tyle lat, w których poświęciliśmy tyle pracy społecznikowskiej jak i osobistego trudu i troski starej Szkole na Bagińcu i wymarzonej nowej, nie pójdzie na marne – i że spełni się także marzenie darczyńcy.

 

                                                                                                       Jan Branny

Copyright © 2018 Macierz Szkolna w Republice Czeskiej Rights Reserved.